Zwycięstwem zakończyło się II-ligowe spotkanie w Łodzi, w którym Zagłębie Lubin zmierzyło się z tamtejszym ŁKSem. Przez cały mecz piłkarze z Lubina umiejętnie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, co miało swoje odzwierciedlenie w końcowym wyniku. Zagłębie pokonało ŁKS 1:0, a jedyną bramkę fantastycznym strzałem z blisko 30 metrów - strzelił w 23 minucie Wojciech Łobodziński.
Mecz rozpoczął się od ataków gości, którzy już na początku spotkania mogli objąć prowadzenie. W 2 minucie, przed linią pola karnego, piłka trafiła pod nogi Łobodzińskiego, który bez namysłu uderzył na bramkę Skrzypca i tylko instynktowna interwencja bramkarza łodzian uchroniła gospodarzy od utraty bramki. Świetną grę Zagłębia pokrzyżowała nieco sytuacja z 8 minuty, kiedy to Hübscherowi odnowiła się kontuzja i zawodnik ten musiał opuścić boisko. W jego miejsce na placu gry pojawił się Grzegorz Bartczak.
Po kilkunastu minutach przewagi Zagłębia, do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, którzy jednak nie potrafili sforsować dobrze dysponowanej tego dnia, kierowanej przez Andrzeja Szczypkowskiego, obrony lubinian. Pomimo ataków ŁKSu lubinianie nadal panowali nad boiskowymi wydarzeniami, dowodem czego była bramka zdobyta w 23 minucie. Z szybkim kontratakiem z własnej połowy wyszedł Piętka, podał następnie do wychodzącego na czystą pozycję Łobodzińskiego. Napastnik Zagłębia pociągnął piłkę jeszcze kilkanaście metrów, po czym widząc wysuniętego z bramki Skrzypca, zdecydował się na strzał z blisko 30 metrów, po którym piłka wylądowała w bramce gospodarzy. Jak się później okazało była to sytuacja decydująca o losach meczu.
Po zmianie stron piłkarze Zagłębie stworzyli jeszcze kilka okazji pod bramką ŁKSu, jednak żadnej z nich nie potrafili wykorzystać. Gospodarze usilnie strali się doporawadzić do wyrównania, na szczęście żadna z ich akcji nie była w stanie zagrozić bramce Madaricia. Łodzianie grali monotonnie, w ich poczynaniach widać było dużo nerwowości i braku zgrania. Momentami drużyna gospodarzy stwarzała wrażenie, jakby jej piłkarzom po raz pierwszy przyszło grać w takim składzie.
Po meczu powiedzieliWojciech BoreckiTo był trudny mecz, w którym moi zawodnicy pokazali, że potrafią grać w piłkę. Drużyna mnie nie zawiodła. Rozegraliśmy bodaj najlepsze spotkanie w tej rundzie. Były nawet fragmenty, w których przeważaliśmy. Żałuję, że nie wystąpił Piotrek Orliński, który przed meczem miał wysoką gorączkę. Zabrakło nam siły rażenia w ataku, bo Jacek Kosmalski był pieczołowicie pilnowany przez Mateusza Żytko. Dobrze oceniam występ Reyera, który debiutował w II lidze. Błędy się zdarzają, ale najważniejsze, żeby zawodnicy wyciągali z nich wnioski.
Drażen BesekTo był niezły występ mojej drużyny. Przede wszystkim zagraliśmy dobrze w pomocy, z czego wynikała nasza przewaga na boisku. Cieszę się, że piłkarze zrealizowali wszystkie przedmeczowe założenia.